Weekend w szkole

Post, który napisałem wczoraj, ale nie dałem rady wysłać, bo nie mogłem się połączyć z internetem.

Wczoraj zaś graliśmy blitze do turnieju drużynowego. Miałem 2:1, ale drużyna przegrała. Dzisiaj miałem 0:3 (też blitze, ale o nic).
Uczy się w tej szkole od jakichś dwóch tygodni jeden Koreańczyk. Fajnie, bo można z kimś bardziej normalnie pogadać. Miałem wczoraj dziwną sytuację. Chińskie wyrazy mi się cisły do głowy zamiast koreańskich. Do tej pory było odwrotnie. Gdy próbowałem się dogadać z Chińczykami, koreańskie wyrazy mi chodziły po głowie. No i nie wiem, czy się cieszyć czy nie. Z jednej strony fajnie – idzie mi lepiej po chińsku. Z drugiej strony niedobrze – idzie mi gorzej z koreańskim.
W każdym razie dowiedziałem się, że w Korei znowu zmienili rozgrywki w ligach yeonguseng. Są to ligi dla najlepszych koreańskich amatorów, którzy chcą zostać zawodowcami. Tak swoją drogą – trudno jest w ogóle się dostać nawet do ostatniej ligi, bo ci najsłabsi yeonguseng mają siłę około 7 dan europejskich. W 2010 roku było 10 lig, w każdej po 12 osób. Grał każdy z każdym. Najlepsi z grup awansowali, najsłabsi spadali. Osobno były jeszcze ligi dla dziewczyn. W 2013 (czyli wtedy, gdy ja grałem), było 5 lig. W każdej po 32 zawodników. Razem grali synki i dziołchy. Ale nie mogło grać mniej, niż 24 dziewczyny. One zajmowały praktycznie całą 5 ligę. Rozgrywki były jednak trochę inne – nie grało się jedynie z przeciwnikami z tej samej ligi. Jeżeli ktoś był w 5 lidze – miał 0 punktów na starcie, jeżeli ktoś był w 4 – miał 1, jeżeli ktoś był w 1 lidze – miał 4. Było 10 rund. Więc nawet w 5 rundzie ktoś z 5 ligi mógł zagrać z kimś z 1 ligi. Po każdych 10 rundach było ponowne umieszczanie graczy w ligach (na następną kolejkę) zgodnie z końcowymi wynikami turnieju.
Teraz jest podobno 6 lig. W pierwszych trzech ligach jest po 12 zawodników. W kolejnych trzech – po 32. Dziewczyny grają osobno. System rozgrywek został, czyli 10 rund i te punkty na początku za ligę.

Liga szkolna 13-15.04.2016

Ale mi ostatnio nie idzie. Wczoraj miałem 1:1. Dzisiaj grałem rano i zaś byo-yomi dało za wygraną (wczoraj zresztą też, ale dzisiaj zdecydowanie bardziej). To jest ewidentnie moja największa zmora. Nie mam pojęcia, jak to naprawić. Mecz spokojnie wygrany. Graliśmy ko o róg, ale miałem dużo więcej gróźb. Zagrałem groźbę, przeciwnik odpowiedział i … odbiłem złe ko. Ku…

Przez tą przegraną mam dopiero 3 miejsce w 9 lidze. Po południu nie grałem do ligi szkolnej (nie było przeciwnika), ale kazali mi grać z jednym z 5 ligi. Wygrałem (nawet dosyć spokojnie), udało mi się poubijać przeciwnika ZANIM skończył mi się czas podstawowy. Oczywiście nie wiem, jak by się mecz skończył, gdyby mi zostało mniej czasu.

Wyniki z ligi są tu: http://www.gyhdc.com/news/2016415/n96702780.html

Wczora z rana nom tyż dowalyli problymy. Jerona, jeszcze żech nigdy pryndzy nie liczył do 1/48 punkta. Rekord żech mioł 1/12, a w czasie granio mecza: 1/6.

DSC_0003 Doł żech rada policzyć yno 5 zadań. Jedne żech mioł źle. W jednym żech mioł dopisać, że zależy od groźb, czyli tyż źle. 3 żech mioł dobrze. Na wiyncy mie nie stykło czasu.

Liga szkolna 11-13.04.2016

Dzisiaj rano miałem grać ostatni mecz w tej 10 lidze, ale przeciwnik nie przyszedł (miał 0:4, może się wkurzył). Zamiast tego grałem z nauczycielem. Przegrałem. Jeszcze jest lepszy ode mnie, ale może niedługo…
Ligę skończyłem na 2 miejscu i awansowałem. Wyniki z ligi 11-13.04 są tu: http://www.gyhdc.com/news/2016413/n08222777.html
Po południu grałem już do 9 ligi. Udało się wygrać.
Dzisiaj wieczorem były trochę inne zajęcia, niż do tej pory. Tzn. nie było analizy naszych meczów, a pozbierali nas z dwóch klas (czyli 5 lig – 30 ludzi) i wsadzili do jednej. Przyszedł jakiś pro do tej wielkiej planszy magnetycznej i powiedział, żeby go pytać. No i my go pytali przez przeszło 2 godziny o jakieś otwarcia, a on jakoś odpowiadał. Jakby nie było, jest to jakieś urozmaicenie. Ten pro się chyba nazywał Wang Haoyang.

Już się nie mogę doczekać tego turnieju w Szanghaju. Bilet mam, chociaż było trochę problemów, żeby go kupić. 18-go jadę. 19-go jest otwarcie. 20-go jest pierwsza runda – 1/16 finału (mam nadzieję, że to nie będzie ostatnia runda dla mnie). Na 21-go mam kupiony bilet powrotny. Kazali kupić, bo chyba myślą, że biały człowiek nie ma szans wygrać. Powiem tyle – dam z siebie wszystko, żeby wygrać; choćby i mieli mnie stamtąd wziąć do szpitala. 22-go jest druga runda – 1/8 finału. 24-go jest trzecia runda – 1/4 finału. Kolejne rundy będą w innym miejscu za kilka miesięcy.

Liga szkolna po turnieju

Hej! Po tej klapie na turnieju wsadzili mnie do 10 ligi. Nigdy jeszcze nie grałem w tej szkole tak nisko.
Wczoraj miałem 2:0. A rano nie dość, że oddałem kartkę z zadaniami po pół godziny, to miałem wszystkie zadania dobrze zrobione (24 na 24). Do tej pory na żadnym sprawdzianie nigdy nie miałem wszystkich zadań poprawnie rozwiązanych. Ale te zadania były proste w porównaniu do tych, które rozwiązywałem w wyższych klasach.
Dzisiaj niestety 1:1. Zaś wtypa o 0,5 pkt 🙁 I zaś dałem się wyrolować w yose. Miałem łączyć ko o 2 punkty zamiast brać 1 punkt, a nie zauważyłem, że przeciwnik ma więcej gróźb (zaś te pieroński byo-yomi). Ale znowu miałem 24 na 24 w zadaniach. Dzisiaj mieliśmy taki sprawdzian:

DSC_0004 DSC_0007

Turniej szkolny 04-09.04.2016, po 13 rundach

Nie wyszło 🙁
Wczoraj miałem 2:0, ale dzisiaj 1:2. Razem 7:6 i miejsce 70. Wynik zły. Gdyby było 8 wygranych, to byłoby tak se. Gdyby było 9, to by było dobrze. Najbardziej dobijający jest sposób, w jaki przegrałem większość meczy. Bo tak naprawdę tylko 1 mecz (5 rundę) przegrałem tak, jak powinna wyglądać przegrana, tzn. przeciwnik zagrał lepiej ode mnie. Pozostałe 5 wtyp, to była tragedia, powód przegranych – wpadłem w byo-yomi i zacząłem grać jak debil. 1 runda – wtypa przez postawienie siebie w atari podczas wypełniania dame (przegrałem o 0,5 punktu). Byłem w byo-yomi i było dookoła bardzo głośno, ale takiej wtypy nic nie może usprawiedliwić, chyba przegrałem w ten sposób pierwszy raz od jakichś 10 lat. 8 runda – wtypa przez niezagranie podwójnego sente w yose. Byłem w byo-yomi, straciłem na tym kilka punktów i przegrałem o 0,5 punktu. 9 runda – wygrałem. Prowadziłem przez prawie cały mecz o dość sporo. Pod koniec było ponad 20 punktów dla mnie. Ale znowu nadeszło yose, zagrałem trochę bardziej agresywnie, żeby mieć 1 punkt więcej. Przeciwnik nie miał nic do stracenia i zagrał do mojego terenu. Znowu mi brakowało czasu i zagrałem źle i… jakimś cudem przeżył, ale udało mi się wygrać o 3,5 punktu. 10 runda – prawdziwy mecz na wytrzymałość. Nie przez to, że była walka na planszy, a przez smród. Kiedy zaczynałem mecz, nie wiedziałem co tak śmierdzi. Ale w pewnym momencie przeciwnik odszedł od stolika i… przestało. Później przyszedł i… zaś zaczło walić. Nie wiem, czy ten facet słyszał o takim fascynującym wynalazku zwanym „mydło”, ale używać,  to tego nie używał od baaaardzo dawna. Nie wiem, jak to jest możliwe, żeby człowiek, który żyje między innymi ludźmi mógł tak capić. Jeszcze nigdy nie byłem w podobnej sytuacji. Ale jakoś udało mi się „wyłączyć od wszystkiego” i wygrałem. 11 runda – fajny mecz – walka przez prawie całą partię, która się układała po mojej myśli. Później przeciwnik zrobił kilka błędów i było bardzo dobrze dla mnie. Ale znowu skończyła mi się ta godzina czasu podstawowego i przyszło 20s/ruch. Ciągle nie rozumiem tych ruchów, które zagrałem. Zamiast spokojnie wygrać, spróbowałem zabić jego grupę. Miał dużo słabości i nie mógł przeżyć, ale nie dość, że się pomyliłem i przeżył, to jeszcze zabił przy okazji moją grupę. 12 runda – nie miałem zbyt dużo czasu po poprzedniej grze na odpoczynek, ale grałem i było fajnie dla mnie po początku, później przeciwnik próbował się jakoś ratować i zrobiło się jeszcze lepiej dla mnie, a później nadeszło byo-yomi i dałem radę to spier… Zaś straciłem grupę w żałosny sposób. 13 runda – wygrałem, ale chyba tylko dzięki temu, że przeciwnik się w miarę szybko poddał. Dlaczego? Bo obok mnie grał ten z 10 rundy. Ku… wczoraj też się nie mył. Gdyby przeciwnik się nie poddał, to bym chyba przegrał przez czas, bo kołowało mi już przed oczami tak, jak ostatni raz, kiedy zemdlałem w kościele. Posprzątałem kamienie, zaznaczyłem wynik i chyba jeszcze nigdy się tak nie cieszyłem, gdy wyszedłem na dwór.

Wiem, że większość ludzi mówi po przegranych: „Prowadziłem, ale przegrałem”. Ale to, co się stało u mnie na tym turnieju jest wręcz niemożliwe. Mieć takie fajne sytuacje i tego nie wygrać…

Na szczęście na ważniejszych turniejach jest więcej czasu. Na Ing Cup 3,5h podstawowego, na Europejskim Wielkim Szlemie 2,5h podstawowego. Mam nadzieję, że do 20-go kwietnia forma zdąży przyjść.

Końcowe wyniki turnieju są tu: http://www.gyhdc.com/news/201649/n40262767.html

Turniej szkolny 04-09.04.2016, po 8 rundach

Turniej trwa. Po 4 dniach (8 rundach) idzie mi kiepsko, mam 4:4. Każdego dnia miałem 1:1. O meczach nic nie piszę, bo takie pisanie, że było dobrze, a nie wyszło nie ma sensu. Jutro będą znowu 2 rundy, a w sobotę 3.
Parowanie 9 rundy jest tu:
http://www.gyhdc.com/news/201647/n35342762.html
Teraz miałem trochę trudniej z wyszukaniem siebie, bo dali mi 3 znaczki, a nie 4. Jestem oznaczony teraz tak: 马特乌

Kible w Chinach

Znowu miałem przesłać wczoraj, ale nie mogłem się połączyć z internetem.

Wiele ludzi kojarzy Chiny z następującymi rzeczami:
Ciągle plującymi tubylcami.
Syfym w lufcie (zanieczyszczeniem powietrza), które czasami wygląda tak:

DSC_0259
Pieronami na drogach. Na drodze pierwszeństwo ma większe auto. Pieszy nie ma w zasadzie nigdy pierwszeństwa (zielone i czerwone światła są chyba tylko po to, żeby drogi były trochę bardziej kolorowe). Kierowcy aut mało kiedy zwracają uwagę na światła, ale największymi hardcorami są kierowcy skuterów, motorków i rowerów. Ich światła praktycznie w ogóle nie dotyczą. Jeżdżą przez skrzyżowania z głowami podniesionymi do góry (tak, że nie mają szans zobaczyć świateł, nie wspominając o pieszych). Nie wiem jakie są procedury otrzymania prawka w Chinach, ale w Polsce przeszło 99% chińskich kierowców nie powinno zdać.
Przytakiwaniem miejscowych bez jakiegokolwiek pojęcia o co chodzi. Jest bardzo mała szansa, żeby się dogadać z kimś po angielsku czy jakimś innym zachodnim języku. Taką zmyłką tubylców jest przytakiwanie. Ty się o coś próbujesz spytać, a ten drugi Ci mówi „Ok, ok”, chociaż tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia o czym mowa.
Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która może wkurzyć, a mało ludzi o tym mówi.
A mianowicie – chińskie kible.
Tu w mieszkaniu mam normalny kibel wg zachodniego stylu. Jednak w miejscach publicznych kible wyglądają inaczej. I nie chodzi mi o takie „inaczej”, jak w Korei czy Japonii, gdzie przy sedesie jest pełno przycisków do np. regulowania temperatury deski. Tu łazienki wyglądają tak (zdjęcia ze szkoły):

DSC_0255 DSC_0256 DSC_0258
A jak wygląda z jedzeniem? Nie narzekam. Dziennie (od poniedziałku do piątku) na obiad i na kolację chodzę do knajp. Dlaczego? Bo różnica w cenie między knajpą, a marketem jest mała. Średnio obiad mnie wychodzi około 20 yuanów (12zł). Poza tym nie tracę czasu na szlajanie się po sklepach, chodzenie do izby w czasie przerwy obiadowej i gotowanie.
W sobotę idę na obiad do knajpy, a po zajęciach – do supermarketu kupić jakieś owoce, ciastka i coś do picia na sobotę wieczór i niedzielę rano. Niedziela to jedyny dzień w tygodniu, w którym jem śniadanie (ale za to nie jem obiadu). Dzisiaj na śniadanie miałem 1kg papai (papaja – taki owoc), paczkę ciastek i colę. Coś za coś, ale na szczęście zdążyłem wrócić do mieszkania podczas przerwy na kolację.
Tak, że zwykły dzień zaczynam obowiązkowo od wizyty w toalecie w celu <<zgadnij>> i staram się wytrzymać do powrotu wieczorem do mieszkania.

Liga szkolna 31.03-01.04.2016

Hej! No, miałem wejść do 6 ligi, ale dwóch nowych przyszło do szkoły, którzy zaczęli grać wyżej i mnie przeciśli w dół. Grałem ciągle w 7 lidze i mi poszło kiepsko. Miałem 2:3, razem 4 osoby miały po 2 punkty (4 ostatnie miejsca), 1 osoba miała więcej SODOS-ów, pozostali trzej po tyle samo, ale z powodu turnieju w poniedziałek nie było sensu robić losowania. Wyniki powinny się za niedługo pokazać tu: http://www.gyhdc.com/news/2016330/n42262724.html

Dzisiaj sobota, więc był turniej drużynowy. Miałem 2:1, ale drużyna wygrała. Wyniki są tu: http://www.gyhdc.com/news/201642/n88012727.html

Liga szkolna 28-30.03.2016 i zdjęcia z zajęć

Napisałem wczoraj, ale nie mogłem się połączyć z internetem, więc posyłam dopiero teraz:

Hej! Dzisiaj graliśmy 3 mecze do ligi szkolnej. 1 mecz rano z normalnym czasem na gracza 1h+3x20s i 2 mecze po południu z czasem 40min+3x20s. A były dzisiaj te trzy mecze zamiast dwóch, bo (o ile dobrze zrozumiałem) jutro jest jakieś święto i wycieczka. Nie za bardzo wiem dokąd ta wycieczka jest, ale zbiórka jutro o 8:30. Dzisiaj więc liga się skończyła. Wczoraj miałem 1:1. Dzisiaj mi się udało wygrać 3 mecze, mam drugie miejsce i wreszcie awans do 6 ligi. Ale za długo tam nie pogram, bo 4-go kwietnia się zaczyna ten comiesięczny turniej szkolny i później wg miejsc w tym turnieju będą na nowo robione ligi. Turniej będzie trwać 5 dni. Przez pierwsze 3 dni po 3 rundy na dzień, przez kolejne 2 dni po 2 rundy na dzień, czyli razem 13 rund. Dziennie wieczorem nauczyciele będą omawiać te gry z turnieju. Czas na gracza to 1h+3x20s.
Miałem przesłać jakieś zdjęcia z zajęć, no to przesyłam 🙂

DSC_0003 DSC_0004 Poranne zadania

DSC_0013 DSC_0011 I na kartce. Dzisiaj było 20 zadań i godzina czasu. Na pierwszej stronie 12 prostszych. Na drugiej 8 trudniejszych. Miałem 3 błędy.

DSC_0005 DSC_0006 Mecze

DSC_0010 Analiza meczu

DSC_0009 I zdjęcie wyników z ligi. Coś się dziwnego stało ze stroną szkoły i nie mogłem znaleźć wyników online, dlatego wrzucam zdjęcie.