Po drugiej kolejce w pro-lidze i jakimś turnieju

W tej drugiej pro-lidze miałem 0:5, a w jakimś turnieju w szkole (graliśmy w sobotę i niedzielę) miałem 1:5. W tym turnieju grało 22 ludzi z pierwszych czterech lig szkolnych.
Z mojej perspektywy to wszystko wygląda tak:


W otwarciach, początkach walk i liczeniu yose jestem lepszy od tych chińskich zawodowców, którzy tu trenują (i amatorów). W późniejszych walkach, zupełnych omłotach i początkach yose jestem słabszy. Ale gdy wejdę w byo-yomi, to nie mam szans wygrać. Wtedy gram zdecydowanie gorzej od wszystkich. W zdecydowanej większości meczy do około 100. ruchu prowadzę. Potem się to niekiedy wyrównuje, niekiedy nie. Ale gdy wejdę w byo-yomi, to się zaczyna w zasadzie loteria. Jednak wydarzają mi się mecze, podczas których jestem załamany poprzednimi przegranymi, które powinny być wygrane. Wtedy gram zupełnie beznadziejnie.

Posted in Nowości.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.